Jeszcze w październiku 1942 wydawało się, że niemiecka operacja Fall Blau okaże się błyskotliwym sukcesem. Po przełamaniu radzieckiej obrony Wehrmacht pewnie kroczył po kolejne błyskawiczne zwycięstwo. Flaga III Rzeszy została zatknięta na Elbrusie, a w Stalingradzie toczyły się ciężkie walki, w wyniku których wojska radzieckie były stopniowo wypierane z miasta. Hitler tryumfował, jego plan zajęcia pól naftowych Kaukazu i odcięcia ZSRR od złóż ropy zdawał się sprawdzać. Nic nie zapowiadało nadchodzącej katastrofy.
Radziecka kontrofensywa do samego jej rozpoczęcia była utrzymywana w ścisłej tajemnicy. Było to ułatwione, ze względu na przekonaniu Niemców o rozsypce Armii Czerwonej, braku odwodów przeciwnika, a także niskiego mniemania o radzieckich dowódcach. Za nadmierną pewność siebie Wehrmacht zapłacił bardzo szybko. Zgodnie z planem opracowanym przez pułkownika Potapowa 19 listopada na osłaniające skrzydła niemieckiej 6 Armii jednostki rumuńskie runęło z dwóch stron prawie 1,5 miliona żołnierzy radzieckich. Opór Rumunów został przełamany już pierwszego dnia operacji, a trzy dni później obie grupy armii spotkały się zamykając pętlę okrążenia wokół jednostek dowodzonych przez generała Paulusa. Niemiecka 6 Armia została otoczona. Mimo zapewnień Hermanna Göringa Luftwaffe nie było w stanie zapewnić odpowiedniego zaopatrzenia walczącym w Stalingradzie jednostkom, próby przerwania pierścienia okrążenia zakończyły się niepowodzeniem, a naloty, ataki Armii Czerwonej i rosyjska zima dziesiątkowały oddziały Wehrmachtu. W tej sytuacji, mianowany dzień wcześniej feldmarszałkiem Friedrich Paulus (Hitler liczył, że Paulus nie podda się i popełni samobójstwo, gdyż od 1871 żaden niemiecki feldmarszałek nie dostał się do niewoli), któremu pod dowództwem pozostało niewiele ponad 90 tys. żołnierzy 2 lutego 1943 roku skapitulował. Bitwa stalingradzka okazała się punktem zwrotnym walk na froncie wschodnim. Niemiecka ofensywa na pola naftowe Kaukazu została powstrzymana, a inicjatywa przeszła w ręce Armii Czerwonej.










